Mam kryzys.

Jakiś pakiet dla utrzymania zdolności finansowych i każdych innych by się przydał. Niestety, na nic takiego liczyć nie mogę. Od czasu do czasu mogę za to urżnąć się w trupa, bezsensownie ulokować zaufanie albo kupić kupon na loterię, w której cały naród składa się na jeden milion dla jednego człowieka. Chciałbym też w końcu opublikować wszystkie teksty, które pojawiły mi się w umyśle,  częściowo pojawiły się na kartkach czy monitorze i czekają na dopieszczenie. Niestety, bezpowrotnie lądują one w /dev/kiedyś-się-tym-zajmę-ale-jeszcze-nie-dziś-mimo-że-mam-czas. Może kiedyś.

Napisanie osiemdziesięciu dwóch słów zajęło mi 15 minut, które mógłbym przeznaczyć na coś ważnego.

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.